Mythic progress’u (ceb. ' mitycznego postępu' - tłumaczenie na cebulowy) ciąg dalszy.

Po kolejnych upojnych godzinach spędzonych na opierdalaniu się nawzajem, roll’owaniu o golda i po zeżarciu niezliczonych feast'ów, ostatecznie Botanista z kolegami gryzie glebę (pun intended). Gratulacje dla wszystkich obecnych przy kill’u, zarówno in-game jak i duchowo. Dla nieobecnych: jeden POTĘŻNY karny kutas.

Po wyjaśnieniu Botanisty przyszła kolej na Tichondriusa. Rozpędzeni niczym ruski czołg na lodzie wjechaliśmy w Ticho bez sentymentu i… 29% najlepszy attempt tego dnia.

Pełni zapału następnego dnia w niecałą godzinę wyjaśniliśmy również Ticho i jego analne kulki.

Jednakże cóż zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem rajdowym? Po Ticho wyjaśnieni zostali jeszcze Odyn (na poziomie trudności mitycznego rajdu podziemia lochowego [ponownie tłumaczenie na cebulowy - przyp. red.]) oraz Guarm.

Wszystkich natomiast w zaledwie kilkadziesiąt sekund wyjaśniła Helya. ToV 2/3 M.

Całość progress’u w tym resecie najlepiej podsumowuje klasyk, cytuję:

quote 
 

"Jest dobrze w chuj" - Mädwik

 PS. Mamy nowe logo ;)